Oj, działo się, działo w październiku i nawet nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że byłam chora i miałam sporo czasu na czytanie? Co widać po ilości przeczytanych książek (16!) No dobrze, motywowało mnie też zakończenie wyzwania Na co dzień i od święta, które ostatnio zaniedbałam. Mój październikowy stosik przedstawiał się nader imponująco. Przeczytałam większość! Zapraszam do przeczytania naprawdę długiego podsumowania miesiąca. Ale tyle się działo...
Blog o książkach. Różne gatunki, różne kraje, różni autorzy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 grudnia 2015
piątek, 6 listopada 2015
Październikowe targi za granicą
07:01
Napisany przez Kama
2015, Australia, Chiny, Finlandia, Hiszpania, Indonezja, Korea Południowa, książki za granicą, Niemcy, Nowa Zelandia, Republika Południowej Afryki, Serbia, świat, USA, wiadomości, wydarzenia
2 komentarze
Co miesiąc, od października począwszy, opiszę targi książek i festiwale literackie (do których byłam w stanie dotrzeć) na świecie. Jeśli wiesz o jakichś wydarzeniach, które pominęłam, pisz - chętnie się dowiem i uzupełnię listę. Przy każdym wydarzeniu starałam się podać chociaż jednego autora z danego kraju. O niektórych krajach lub wydarzeniach już wspominałam, książki z niektórych krajów już wcześniej recenzowałam.
Co się działo na świecie?
Co się działo na świecie?
czwartek, 29 października 2015
O akcji promującej Szczęście do wzięcia
Obiecałam pokoleniezaczytanych.pl napisanie komentarza do akcji charytatywnej o której informowały. Mój wpis będzie dotyczył zarówno sposobu przedstawienia akcji jak i jej regulaminu. Proszę, nie wspierajcie tej akcji, z takim regulaminem jaki obecnie funkcjonuje (zamieszczam screeny).
niedziela, 4 października 2015
Działo się we wrześniu
Czas na podsumowanie września 2015.
Wrzesień zaczęłam i skończyłam na grywalizacji w osiedlowej bibliotece.
1 września wystartował Turniej o Klejnot Wyobraźni w bibliotece na ul. Młynarskiej 35a (Warszawa Wola). Aktywność, zwłaszcza fantastyczna, czyli np. wypożyczanie książek, udział w Dyskusyjnym Klubie Książki etc. jest punktowana przez 3 miesiące (do listopada). Nagrody to m.in. tablet, czytniki czy kurs barmański/baristyczny.
30 września odbyła się prelekcja o demonologii mazurskiej i quiz wiedzy z literatury ogólnej lub fantastycznej. Pytania nie były zbyt trudne... Mimo niewielkiej (jak na mnie) aktywności we wrześniu, jestem w TOP 10, ale już widzę, że bój będzie zacięty...Może ty też weźmiesz udział? W końcu nie ma obowiązku mieszkania na Woli by skorzystać z wolskiej biblioteki. Jeśli tak, powołaj się na Kamę. :P
A tak biblioteka się reklamuje... Co o tym sądzisz?
Wrzesień zaczęłam i skończyłam na grywalizacji w osiedlowej bibliotece.
1 września wystartował Turniej o Klejnot Wyobraźni w bibliotece na ul. Młynarskiej 35a (Warszawa Wola). Aktywność, zwłaszcza fantastyczna, czyli np. wypożyczanie książek, udział w Dyskusyjnym Klubie Książki etc. jest punktowana przez 3 miesiące (do listopada). Nagrody to m.in. tablet, czytniki czy kurs barmański/baristyczny.
30 września odbyła się prelekcja o demonologii mazurskiej i quiz wiedzy z literatury ogólnej lub fantastycznej. Pytania nie były zbyt trudne... Mimo niewielkiej (jak na mnie) aktywności we wrześniu, jestem w TOP 10, ale już widzę, że bój będzie zacięty...Może ty też weźmiesz udział? W końcu nie ma obowiązku mieszkania na Woli by skorzystać z wolskiej biblioteki. Jeśli tak, powołaj się na Kamę. :P
A tak biblioteka się reklamuje... Co o tym sądzisz?
czwartek, 24 września 2015
VII Kongres Kobiet - relacja
Po VII Kongresie Kobiet (11-12 września), moim pierwszym Kongresie Kobiet, pozostały już tylko wspomnienia. Ale co to były za wspomnienia. Dodatkowo podsycone ostatnio przez spotkanie z częścią współwolontariuszy...
Jako wolontariuszka miałam przydzielone zadania i nie mogłam być wszędzie tam gdzie chciałam. Coś podejrzałam, gdzieś byłam chwilę, gdzieś godzinę lub dwie ale wszędzie dobrze się bawiłam...
Kongres Kobiet, tym razem na Torwarze, był podzielony na kilka sekcji, m.in. biznesową, zdrowotną, rodzicielską, społeczną. Kongres nie rościł sobie prawa do naprawiania świata, zajmował się tylko sytuacją kobiet w Polsce*. Były wykłady, dyskusje i rozrywka (koncert, tańce). Były osoby z pierwszych (i kolejnych) stron gazet oraz zwykli ludzie, bardziej lub mniej sprawni, z różnych miejscowości (miast i wsi) w Polsce i w różnym wieku, także 50+. Panie z Warmii i Mazury potrafiły przyciągnąć spojrzenia uczestników wkoło... bez rozbierania się. ;)
Czytelniczo wzbogaciłam się o dwie książki. Seks i cytadela czyli życie intymne w arabskim świecie przemian (wydawnictwo Czarne, zakupione na miejscu) i Ja, prezydenta i inne głosy (wydawnictwo Czarna Owca, dostane). Na kongresie było więcej wydawnictw. W ofercie wydawnictw były nie tylko książki o kobietach czy feministyczne, ale i różne inne. Wydawnictwo Claroscuro przyciągnęło moją uwagę książkami... kryminalnymi, najpierw zwróciłam uwagę na Tel Awiw Noir, a potem na fakt, że są i inne w tej serii.
Jako wolontariuszka miałam przydzielone zadania i nie mogłam być wszędzie tam gdzie chciałam. Coś podejrzałam, gdzieś byłam chwilę, gdzieś godzinę lub dwie ale wszędzie dobrze się bawiłam...
Kongres Kobiet, tym razem na Torwarze, był podzielony na kilka sekcji, m.in. biznesową, zdrowotną, rodzicielską, społeczną. Kongres nie rościł sobie prawa do naprawiania świata, zajmował się tylko sytuacją kobiet w Polsce*. Były wykłady, dyskusje i rozrywka (koncert, tańce). Były osoby z pierwszych (i kolejnych) stron gazet oraz zwykli ludzie, bardziej lub mniej sprawni, z różnych miejscowości (miast i wsi) w Polsce i w różnym wieku, także 50+. Panie z Warmii i Mazury potrafiły przyciągnąć spojrzenia uczestników wkoło... bez rozbierania się. ;)
Czytelniczo wzbogaciłam się o dwie książki. Seks i cytadela czyli życie intymne w arabskim świecie przemian (wydawnictwo Czarne, zakupione na miejscu) i Ja, prezydenta i inne głosy (wydawnictwo Czarna Owca, dostane). Na kongresie było więcej wydawnictw. W ofercie wydawnictw były nie tylko książki o kobietach czy feministyczne, ale i różne inne. Wydawnictwo Claroscuro przyciągnęło moją uwagę książkami... kryminalnymi, najpierw zwróciłam uwagę na Tel Awiw Noir, a potem na fakt, że są i inne w tej serii.
piątek, 11 września 2015
Kongres Kobiet
W piątek i sobotę (11-12 września) Torwar będzie dla kobiet. Odbywa się bowiem Kongres Kobiet. Dwa dni spotkań, rozmów, warsztatów na tematy bliskie kobietom. Będę tam jako wolontariuszka.
Zobacz program VII Kongresu Kobiet.
Do zobaczenia.
Zobacz program VII Kongresu Kobiet.
Do zobaczenia.
środa, 17 czerwca 2015
Big Book Festival 2015
Big Book Festival już za nami. Od piątku do niedzieli (12-14.06) w centrum Warszawy na ul. Hożej 51 (i w miejscach satelickich) można było poczuć pasję czytania. Nie będę jednak twierdzić, że to dowód na to, że "czytelnictwo ma się dobrze" bo znam statystyki...
Moja relacja nie będzie pełna, a raczej dziurawa, bo byłam tam jako wolontariuszka. Dało mi to możliwość poznania ciekawych osób (cześć, dziewczyny) i spotkania się ze "starymi znajomymi" z poprzedniej edycji.
Tegoroczny Big Book Festival miał nieco inną formułę. Zamiast różnych wydarzeń rozsianych po Warszawie i w iwaszkiewiczowskim Stawisku, tym razem wszystko odbywało się w jednym miejscu - na ul. Hożej 51, w budynkach pofabrycznych. Miało to swój klimat, zarówno na podwórzu jak i we wnętrzach, chociaż niestety przez to festiwal stał się mniejszy i mniej dostępny. Jednak brakowało mi tego festiwalowego "zwiedzania" Warszawy i wychodzenia do przypadkowych osób (np. na Dworcu Śródmieście, przy schodach ruchomych koło Trasy W-Z). Festiwal był blisko Dworca Centralnego, ale by na niego trafić trzeba było wiedzieć gdzie się odbywa.
Hasłem trzeciej edycji było Człowiek nie pies i czytać musi. Podwórze zostało ozdobione m.in. zdjęciami (polskich) autorów i ich psów. W programie były wywiady i warsztaty pisarskie z autorami, warsztaty kulinarne (dla ludzi) i spektakl. Nie było żadnych punktów programu bardziej związanych z psami. Jak co roku były też: bicie rekordu czytania w pasażu Wiecha oraz festiwalowe spacery po Warszawie.
Moja relacja nie będzie pełna, a raczej dziurawa, bo byłam tam jako wolontariuszka. Dało mi to możliwość poznania ciekawych osób (cześć, dziewczyny) i spotkania się ze "starymi znajomymi" z poprzedniej edycji.
Tegoroczny Big Book Festival miał nieco inną formułę. Zamiast różnych wydarzeń rozsianych po Warszawie i w iwaszkiewiczowskim Stawisku, tym razem wszystko odbywało się w jednym miejscu - na ul. Hożej 51, w budynkach pofabrycznych. Miało to swój klimat, zarówno na podwórzu jak i we wnętrzach, chociaż niestety przez to festiwal stał się mniejszy i mniej dostępny. Jednak brakowało mi tego festiwalowego "zwiedzania" Warszawy i wychodzenia do przypadkowych osób (np. na Dworcu Śródmieście, przy schodach ruchomych koło Trasy W-Z). Festiwal był blisko Dworca Centralnego, ale by na niego trafić trzeba było wiedzieć gdzie się odbywa.
Hasłem trzeciej edycji było Człowiek nie pies i czytać musi. Podwórze zostało ozdobione m.in. zdjęciami (polskich) autorów i ich psów. W programie były wywiady i warsztaty pisarskie z autorami, warsztaty kulinarne (dla ludzi) i spektakl. Nie było żadnych punktów programu bardziej związanych z psami. Jak co roku były też: bicie rekordu czytania w pasażu Wiecha oraz festiwalowe spacery po Warszawie.
sobota, 30 maja 2015
Kulturalne konsultacje społeczne
Na jesieni 2015 powstanie - z połączenia dotychczasowych domów kultury - Wolskie Centrum Kultury. Wcześniej mieszkańcy Woli (i nie tylko) mogą wypowiedzieć się na temat kultury na Woli (oferty kulturalnej). Konsultacje są podzielone na grupy wiekowe (dzieci i młodzież/dorośli/seniorzy) oraz grupę rodziców z dziećmi.
Skorzystałam już ze swojego prawa do wyrażenia opinii - podczas spotkania w sprawie konsultacji. Nie będę zanudzać szczegółami zanim nie zostanie opublikowany raport (lipiec br.)
Konsultacje trwają do 30 czerwca. Można wysłać e-mail lub wypełnić ankietę.
Szczegóły na stronie Urzędu Miasta Warszawa.
Wypowiesz się?
Skorzystałam już ze swojego prawa do wyrażenia opinii - podczas spotkania w sprawie konsultacji. Nie będę zanudzać szczegółami zanim nie zostanie opublikowany raport (lipiec br.)
Konsultacje trwają do 30 czerwca. Można wysłać e-mail lub wypełnić ankietę.
Szczegóły na stronie Urzędu Miasta Warszawa.
Wypowiesz się?
środa, 20 maja 2015
Warszawskie Targi Książki 2015 - podsumowanie
Krótkie podsumowanie Warszawskich Targów Książki 2015 o których czwartkowym i sobotnio-niedzielnym programie już pisałam. Część zdjęć została też zamieszczona na facebookowym profilu Nocnej podróży z książką po świecie.
Czas na podsumowanie.
Tegoroczne targi znowu się rozrosły. Odwiedziło je 72 tysiące osób, więcej było wystawców (także z większej ilości krajów) i autorów.
Czas na podsumowanie.
Tegoroczne targi znowu się rozrosły. Odwiedziło je 72 tysiące osób, więcej było wystawców (także z większej ilości krajów) i autorów.
poniedziałek, 18 maja 2015
Warszawskie Targi Książki 2015 - sobota i niedziela
22:20
Napisany przez Kama
2015, Armenia, Belgia, Finlandia, komiksy, Nowa Zelandia, Polska, Rumunia, Warszawa, wydarzenia
Skomentuj
O Warszawskich Targach Książki już pisałam - o czwartkowym programie. W piątek nie mogłam niestety uczestniczyć, więc niestety ominęła mnie m.in. dyskusja o czytelniku XXI wieku czy dobrych praktykach w tłumaczeniu książek.
Zapraszam do czytania i oglądania relacji z sobotniego i niedzielnego programu targów. Sobota to był dzień w którym kupowałam książki, ale o swoich zakupach napiszę innym razem. Niedziela zdecydowanie była dniem komiksów.
Zapraszam do czytania i oglądania relacji z sobotniego i niedzielnego programu targów. Sobota to był dzień w którym kupowałam książki, ale o swoich zakupach napiszę innym razem. Niedziela zdecydowanie była dniem komiksów.
niedziela, 17 maja 2015
Warszawskie Targi Książki 2015 - czwartek
Warszawskie Targi Książki 2015 odbywają się w dniach 14-17 maja na Stadionie Narodowym. Ponad 800 wystawców z prawie 30 krajów, około 800 autorów na targach, z Polski i zagranicy. Gościem honorowym jest Francja, ale jest też dużo wystawców z Rosji czy Niemiec.
Festiwal komiksów, targi książek akademickich, reportaż, święto teatru (związane z 250-leciem teatru publicznego w Polsce), atrakcje dla dzieci, wymiana książek, ogłoszenie nagrodzonych książek/autorów to tylko część programu. Ponadto targom towarzyszy przegląd filmu francuskiego (adaptacje) w kinie Muranów.
Jeśli ktoś jeszcze nie był na targach, serdecznie zapraszam. Poniżej kilka z wybranych atrakcji dzisiejszego dnia.
A co wydarzyło się wcześniej? Zapraszam do dalszego czytania.
Festiwal komiksów, targi książek akademickich, reportaż, święto teatru (związane z 250-leciem teatru publicznego w Polsce), atrakcje dla dzieci, wymiana książek, ogłoszenie nagrodzonych książek/autorów to tylko część programu. Ponadto targom towarzyszy przegląd filmu francuskiego (adaptacje) w kinie Muranów.
Jeśli ktoś jeszcze nie był na targach, serdecznie zapraszam. Poniżej kilka z wybranych atrakcji dzisiejszego dnia.
Niedziela, 17 maja
- Premiera antologii najnowszego dramatu polskiego pt. Ikony, pseudoherosi i zwykli śmiertelnicy. 10:00-11:50, Scena A (Biznes Klub);
- Polski komiks alternatywny może podbić świat - spotkanie z Łukaszem Kowalczukiem. 11:00-11:30, Londyn B.
- Niezwykłe komiksy z Nowej Zelandii - spotkanie z Dylanem Horrocksem, 12:00-12:50, Londyn A.
- Komiks fiński pełen absurdu - spotkaniem z Tommim Musturim, 13:45-14:20, Londyn A.
- REPUBLICA POETICA. 111 wierszy – wspólny język, różne horyzonty. Prezentacja polsko-hiszpańskiej antologii wierszy. 14:00-14:50, Londyn C.
- Opowieści rabina. 15:00-16:00, Sala dla dzieci (Galeria).
A co wydarzyło się wcześniej? Zapraszam do dalszego czytania.
sobota, 9 maja 2015
Dzień Bibliotekarzy i Bibliotek
Czy korzystasz z bibliotek? 8 maja to Dzień Bibliotekarzy i Bibliotek. Zaś do 15 maja trwa Tydzień Bibliotek. W tym czasie zamieszczę parę postów związanych z bibliotekami.
Dawno, dawno temu korzystałam z bibliotek, czasem nawet nie w swojej dzielnicy. Wciąż czytałam książki - kupowałam albo pożyczałam od znajomych. Wróciłam do bibliotek dopiero jakieś półtora roku temu. I bardzo się cieszę z tego powrotu. Zasady trochę się zmieniły przez ten czas. W Warszawie, zapisując się do jednej biblioteki w dzielnicy, można korzystać ze wszystkich. Na 35 dni można wypożyczyć z jednej biblioteki naraz 5 książek, limit ogólny - 15. No i jest internetowy katalog czy zarządzanie kontem (rezerwacje, przedłużenia). Trzy dni przed terminem oddania książek zostanie wysłane przypomnienie na adres e-mail podany przy rejestracji.
Część bibliotek poza ogólnym zbiorem jest sprofilowana: biblioteka na ul. Młynarskiej jest nastawiona na fantastykę, biblioteka na ul. Bielskiego - na podróże, na Chłodnej - na literaturę historyczną i varsavianistyczną, na Wolskiej - na biografię i wspomnienia, a na Żytniej - na książkę mówioną (audiobooki). No i nie można jeszcze zapominać o bibliotece obcojęzycznej czy o bibliotekach dla dzieci i młodzieży.
Książki, które wypożyczyłam z biblioteki są opisane tagiem z biblioteki - w łatwy sposób możecie sprawdzić, że nie tylko książki z minionego systemu można tam wypożyczyć. Nowości w bibliotekach można też sprawdzić w internecie.
Wygląd bibliotek też się zmienił. Można na miejscu poczytać prasę (na stronie biblioteki figurują posiadane tytuły) czy skorzystać z internetu. A zresztą, starczy spojrzeć na stronę biblioteki by zobaczyć jak wygląda, np. ta fantastyczna.
Dziękuję zwłaszcza paniom z bibliotek nr 14 i 51 na warszawskiej Woli. Przyjemnie wracać do biblioteki. :)
Dawno, dawno temu korzystałam z bibliotek, czasem nawet nie w swojej dzielnicy. Wciąż czytałam książki - kupowałam albo pożyczałam od znajomych. Wróciłam do bibliotek dopiero jakieś półtora roku temu. I bardzo się cieszę z tego powrotu. Zasady trochę się zmieniły przez ten czas. W Warszawie, zapisując się do jednej biblioteki w dzielnicy, można korzystać ze wszystkich. Na 35 dni można wypożyczyć z jednej biblioteki naraz 5 książek, limit ogólny - 15. No i jest internetowy katalog czy zarządzanie kontem (rezerwacje, przedłużenia). Trzy dni przed terminem oddania książek zostanie wysłane przypomnienie na adres e-mail podany przy rejestracji.
Część bibliotek poza ogólnym zbiorem jest sprofilowana: biblioteka na ul. Młynarskiej jest nastawiona na fantastykę, biblioteka na ul. Bielskiego - na podróże, na Chłodnej - na literaturę historyczną i varsavianistyczną, na Wolskiej - na biografię i wspomnienia, a na Żytniej - na książkę mówioną (audiobooki). No i nie można jeszcze zapominać o bibliotece obcojęzycznej czy o bibliotekach dla dzieci i młodzieży.
Książki, które wypożyczyłam z biblioteki są opisane tagiem z biblioteki - w łatwy sposób możecie sprawdzić, że nie tylko książki z minionego systemu można tam wypożyczyć. Nowości w bibliotekach można też sprawdzić w internecie.
Wygląd bibliotek też się zmienił. Można na miejscu poczytać prasę (na stronie biblioteki figurują posiadane tytuły) czy skorzystać z internetu. A zresztą, starczy spojrzeć na stronę biblioteki by zobaczyć jak wygląda, np. ta fantastyczna.
Bibliotekarze
Osoby znające książki, czytające je i mogące podpowiedzieć kolejne lektury (np. do wyzwań). A także świetni uczestnicy dyskusji oraz organizatorzy wydarzeń kulturalnych. Naburmuszeni bibliotekarze to rzadkość.Dziękuję zwłaszcza paniom z bibliotek nr 14 i 51 na warszawskiej Woli. Przyjemnie wracać do biblioteki. :)
czwartek, 30 kwietnia 2015
Jawa czy sen
Dzisiaj o 17:30 w bibliotece na Woli (ul. Bielskiego 3) odbędzie się moja prelekcja nt. życia na Jawie.
Będzie trochę o życiu codziennym (np. mieszkanie, jedzenie, katolicyzm), o podróżowaniu. Ale też część wystąpienia będzie dotyczyła książek oraz zwyczajów czytelniczych Indonezyjczyków.
Przytargam ze sobą część książek indonezyjskich ze swojej biblioteczki, dla dzieci, dla dorosłych (seks! związek gejowski) czy ogólnie - dla każdego.
Będą filmy i muzyka. Kultura tradycyjna i współczesna.
Zapraszam.
Będzie trochę o życiu codziennym (np. mieszkanie, jedzenie, katolicyzm), o podróżowaniu. Ale też część wystąpienia będzie dotyczyła książek oraz zwyczajów czytelniczych Indonezyjczyków.
Przytargam ze sobą część książek indonezyjskich ze swojej biblioteczki, dla dzieci, dla dorosłych (seks! związek gejowski) czy ogólnie - dla każdego.
Będą filmy i muzyka. Kultura tradycyjna i współczesna.
Zapraszam.
środa, 25 marca 2015
piątek, 16 stycznia 2015
Warszawskie Dni Fantastyki 2015
Zapraszam na Warszawskie Dni Fantastyki 2015, darmowy konwent literacki, który odbędzie się 17 stycznia w Warszawie na Wydziale Polonistyki UW.
W programie prelekcje na tematy związane z fandomem, literaturą oraz planszówki.
Zachęcam do udziału. O godzinie 13 odbędzie się moja prelekcja W poszukiwaniu koreańskiego SF, o twórczości science fiction stworzonej w Korei Południowej.
Prelekcja jest przykładem czego możnaby się spodziewać podczas Nocnej podróży z książką po świecie, o którym to wydarzeniu napiszę więcej w przyszłości.
Strona FB Nocnej podróży z książką po świecie.
Strona FB wydarzenia z programem i dokładną lokalizacją.
Przyjdziesz?
W programie prelekcje na tematy związane z fandomem, literaturą oraz planszówki.
Zachęcam do udziału. O godzinie 13 odbędzie się moja prelekcja W poszukiwaniu koreańskiego SF, o twórczości science fiction stworzonej w Korei Południowej.
Prelekcja jest przykładem czego możnaby się spodziewać podczas Nocnej podróży z książką po świecie, o którym to wydarzeniu napiszę więcej w przyszłości.
Strona FB Nocnej podróży z książką po świecie.
Strona FB wydarzenia z programem i dokładną lokalizacją.
Przyjdziesz?
środa, 17 grudnia 2014
Współczesne oblicze polskiej kultury dziecięcej
W zaciszu wolskiej biblioteki dla dzieci i młodzieży odbyło się dzisiaj spotkanie pt. Współczesne oblicze polskiej kultury dziecięcej. Portal MiMamo.pl przeprowadził badania dotyczące oferty kulturalnej dla dzieci w wieku 2-12 lat, i jej postrzegania. Kulturę dla dzieci oceniali zarówno rodzice, jak i pracownicy instytucji kultury.
poniedziałek, 10 listopada 2014
Pop! Festival niedziela
Niedziela, 9 października to trzeci i ostatni dzień festiwalu popkulturowego w Warszawie poświęconego kryminałom. W piątek mnie nie było ze względu na udział w konferencji CopyCamp 2014. Zachęcam do przeczytania relacji z sobotniego Pop! Festival.
Niedzielną wizytę na festiwalu zaczęłam dopiero od dyskusji o zbrodni przyszłości. Według zapowiedzi dyskusja miała być prowadzona w składzie: Jakub Ćwiek (autor "Kłamcy", był), Rafał Kosik (autor "Felix, Net i Nika", nie było), Marcin Przybyłek (autor "Gamedec", też nie było). Dwójka zaginęła w akcji, był za to Jerzy Rzymowski, redaktor naczelny pisma Nowa Fantastyka. Dyskusja była ciekawsza i lepiej poprowadzona niż dzień wcześniej z Gają Grzegorzewską. Zasługa zarówno moderatora (Rzymowski) jak i rozmówcy (Ćwiek). Widać było wyraźnie, że Ćwiek lubi rozmawiać i dyskutować, w przeciwieństwie do Grzegorzewskiej, która nawet sama to przyznała publicznie parę godzin później.
Dyskusja opierała się raczej na filmach i serialach (np. CSI, Almost Human, Dollhouse), choć były odniesienia również do książki Modyfikowany węgiel Richarda Morgana, komiksu Wzorzec zbrodni Warrena Ellisa czy twórczości Scotta Lyncha.
Niedzielną wizytę na festiwalu zaczęłam dopiero od dyskusji o zbrodni przyszłości. Według zapowiedzi dyskusja miała być prowadzona w składzie: Jakub Ćwiek (autor "Kłamcy", był), Rafał Kosik (autor "Felix, Net i Nika", nie było), Marcin Przybyłek (autor "Gamedec", też nie było). Dwójka zaginęła w akcji, był za to Jerzy Rzymowski, redaktor naczelny pisma Nowa Fantastyka. Dyskusja była ciekawsza i lepiej poprowadzona niż dzień wcześniej z Gają Grzegorzewską. Zasługa zarówno moderatora (Rzymowski) jak i rozmówcy (Ćwiek). Widać było wyraźnie, że Ćwiek lubi rozmawiać i dyskutować, w przeciwieństwie do Grzegorzewskiej, która nawet sama to przyznała publicznie parę godzin później.
Dyskusja opierała się raczej na filmach i serialach (np. CSI, Almost Human, Dollhouse), choć były odniesienia również do książki Modyfikowany węgiel Richarda Morgana, komiksu Wzorzec zbrodni Warrena Ellisa czy twórczości Scotta Lyncha.
niedziela, 9 listopada 2014
Pop! Festival sobota
Moja wizyta na Pop! Festivalu była krótsza... Wyszłam z mieszanymi uczuciami... Byłam zadowolona pokazem filmu Parker, który wcale nie był głównym punktem mojego zainteresowania. Wyszłam zawiedziona dyskusją poprzedzającą film, czy nieusatysfakcjonowana galą na której ogłoszono nominacje.
Gaja Grzegorzewska, autorka kryminałów m.in. ostatnio Betonowego pałacu, rozmawiała na scenie ze swoim kumplem, który nie raczył przedstawić ani siebie ani jej... Wielkim plusem tej rozmowy było jej szybkie zakończenie. Minusem chaotyczna forma - miałam wrażenie, że znajomi się spotkali i gadali sobie, a (nieliczna) widownia wcale im nie była potrzebna, na szczęście czasem sobie o niej przypominali.
Gaja Grzegorzewska, autorka kryminałów m.in. ostatnio Betonowego pałacu, rozmawiała na scenie ze swoim kumplem, który nie raczył przedstawić ani siebie ani jej... Wielkim plusem tej rozmowy było jej szybkie zakończenie. Minusem chaotyczna forma - miałam wrażenie, że znajomi się spotkali i gadali sobie, a (nieliczna) widownia wcale im nie była potrzebna, na szczęście czasem sobie o niej przypominali.
sobota, 8 listopada 2014
CopyCamp 2014 dzień 2
CopyCamp 2014 to międzynarodowa konferencja poświęcona społecznym aspektom prawa autorskiego. Odbyła się w dniach 6 i 7 listopada br. w warszawskim kinie Praga. Obejmowała warsztaty i wykłady, odbywające się na raz w dwóch salach. Trzeba było coś wybrać. Czy czytałaś/czytałeś już relację z pierwszego dnia konferencji?
Gwiazda drugiego dni, Birgitta Jónsdóttir, islandzka poetka i liderka Partii Piratów poruszyła wiele ciekawych wątków. Odniosła się do dziedziczenia praw autorskich jako osoba, która odziedziczyła prawa do twórczości swojej matki, Bergþóry Árnadóttir, znanej twórczyni i piosenkarki folkowej oraz jako osoba, której prawa autorskie przejdą na jej dzieci. Wcale nie jest tym zachwycona. Na co autorowi jego prawa po śmierci, gdy ważniejsze jest by za życia autor był godziwie wynagradzany tak by powstawało jeszcze więcej dzieł. Mówiła o obecnych problemach w zdefiniowaniu kim jest rodzina i znajomy (w kwestii dozwolonego użytku), o tym jak rewolucją jest obecnie naturalna potrzeba człowieka do dzielenia się. O nowoczesnym "paleniu książek" czyli wykasowywaniu stron i historii opublikowanych w internecie. Polecam przesłuchać całość jej wykładu na stronie copycamp.pl.
Wystąpienie Kacpra Zagadki na temat self-publishingu było rozczarowujące. Nie powiedział w zasadzie nic konkretnego. Podkreślał, że gdyby nie e-publishing, jego książek by nie było. Zwykły druk kosztuje zbyt drogo, i trzeba książkę promować, żeby się przebiła. Swoich darmowych e-booków dla dzieci zapewne też nie promuje (wydał bo chciał, utrzymuje się z czegoś innego) bo jego 5 książek przez 2 lata na trzech stronach (iBookstore, Amazon i Smashwords) miało 2100 ściągnięć. Nie wiem czy były to ściągnięcia przez unikalnych użytkowników, wiem, że to bardzo mało.
Bardzo interesujące za to było wystąpienie Jacka Zadrożnego o dostępności kultury dla osób niepełnosprawnych. Dotyczyło w dużej mierze filmów, ale wątek książek też został poruszony. Dla mnie było szokiem, że obecne prawo autorskie utrudnia dostęp do kultury wielu osobom. Fundacja Kultury bez barier, która przygotowała zestaw napisów i audiodeskrypcji do wielu filmów, nie może ich nikomu przekazać... Potrzebne są zmiany prawa autorskiego w tej kwestii. Życie osobom niewidzącym utrudniają e-booki i audiobooki zabezpieczone DRM. Tylko te książki, które są ich pozbawione mogą być odczytywane na dowolnym urządzeniu, także tym przeznaczonym dla osób niewidomych.
Ciekawe spojrzenie na kopiowanie treści zaprezentował Marcin Wilkowski w swoim wykładzie pt. Kopiowanie jako warunek cyfrowego dziedzictwa. Zaczął od... agresywnej polityki bibliotecznej Ptolemeusza II zapewniającej bogactwo zbiorów Bibliotece Aleksandryjskiej. Zaprezentował dwie idee kultury - kulturę kasowania (od starożytności do palenia książek przez NSDAP) oraz obecną kulturę braku wolności kopiowania. Za Benj Edwardsem zwrócił uwagę na to, że kopiowanie (tzw. "piractwo") może uchronić od zapomnienia dane dzieło.
Milena Bogdanowicz, jako jedyna spośród słyszanych przeze mnie wykładowców wyraźnie poruszyła kwestie projektu zmiany ustawy o prawie autorskim. Nie dotyczy to książek, ale prasy i związane jest z dozwolonym użytkiem dla celów dokumentacji i informacji. Art. 30 który ma być uchylony jest wykorzystywany do monitoringu mediów. Gdy go zabraknie, badania takie jak zaprezentowane pierwszego dnia o dyskursie publicznym nt. prawa autorskiego będą utrudnione.
CopyCamp 2014 to także warsztaty. Najciekawszy spośród trzech na których byłam to Prawo autorskie w sieci - ćwiczenia praktyczne Kamila Śliwowskiego (prezentacja opublikowana w internecie na licencji Creative Commons, do ściągnięcia legalnie). Organizatorzy byli bardzo sztywni, i zmieniali zasady jak im się podobało. Mimo, że warsztat początkowo miał trwać dwie godziny, do 12, wymyślili sobie, że ma zostać skrócony, tak o dwadzieścia minut. Ot, żeby była przerwa w sali przed następnym warsztatem. Kosztem bardzo ciekawego warsztatu, gdzie pytania i wymiana myśli odbywała się do ostatniej chwili, pod czujnym okiem strażników przebierających nogami. O tym jak kiepsko jest dyskutować na korytarzu przekonali się dzień wcześniej uczestnicy warsztatu (w tym ja) będącym wprowadzeniem do prawa autorskiego. Gwar czasem utrudniał słuchanie, nie było możliwości wyświetlenia czegokolwiek, bo nie było rzutnika... Wygnali nas na korytarz i w tym momencie dla mnie skończyły się najciekawsze warsztaty. Potem były warsztaty ZAIKSu, a potem... dwie godziny przerwy przed konferencją. Organizatorom najwyraźniej zabrakło wyobraźni. Wcześniej nie wpadli na pomysł, że po godz. 12 (czyli zakończeniu dwugodzinnego warsztatu) można zrobić piętnastominutową przerwę, i kolejny warsztat zrobić 12:15-14:15 co by niczemu nie szkodziło, bo otwarcie konferencji i tak było dopiero o 16.
W ogóle organizacyjnie konferencja kulała. Wysyłane były maile przypominające o rejestracji na warsztaty 15 minut przed. Ani na pół godziny przed rozpoczęciem warsztatów, ani na 5 minut przed, ani na pięć minut po nie było żadnej rejestracji. Gdy my mieliśmy (pierwszego dnia, pierwszy warsztat, o godz. 10) warsztat na korytarzu, wszystko było jeszcze w proszku. Organizatorzy kręcili się i dopiero ustawiali meble na korytarzu. Problemem była też dezinformacja. Spytanie się np. o termin zakończenia konferencji oznaczało "proszę zobaczyć sobie w programie, bo ja nie wiem" gdy tymczasem co innego było w wydrukowanym programie (20:15) a co innego w internecie (o 21:00). O opóźnieniu terminu publikacji programu na stronie internetowej (wbrew ustalonym przez siebie ramom czasowym) też nie warto zapominać. Dziwna była sama polityka zapisywania się na warsztaty. W dniu konferencji na warsztat o wprowadzeniu do prawa autorskiego nie było już miejsc, gdy tymczasem na warsztacie było z pięć osób... A podobno miało być trzydzieści. Tym dziwniejsze, że miejsc na korytarzu na kanapach było najwyżej dwadzieścia...
Dziesięć minut na wykład to było zdecydowanie za mało. Trudno było cokolwiek rozwinąć, bo czas uciekał, ale większość prelegentów się dostosowała. Poza Michałem Bonim, który nie dość, że się spóźnił, to na dodatek przeciągał swoje wystąpienie... Myślisz, że prowadzący zwrócili mu na to uwagę? Skądże... Nie mieli oporów, żeby wbrew programowi skrócić i wygonić z warsztatów, ale Boniemu pozwolili na łamanie zasad... Informacje o braku wykładów zagranicznych gości były ogłaszane dopiero w sali po rozpoczęciu danego bloku. Niestety były to wykłady, których chciałam wysłuchać, i które decydowały o tym, że wybierałam dany blok. Wybranie bloku w którym się będzie uczestniczyć było niejednokrotnie trudne, wielokrotnie interesujące wykłady odbywały się w tym samym czasie. Liczę na to, że wszystkie wystąpienia zostaną trwale udostępnione (zniknęły nagrania z dnia pierwszego ze strony) i w spokoju i ja i inni będą mogli się zapoznać z treścią wykładów.
Podsumowując, mimo kulejącej organizacji jestem zadowolona z uczestnictwa w CopyCamp. Trafiłam na wiele ciekawych tropów, miałam okazję wysłuchać ciekawych prelekcji i poznać ciekawe osoby. Planuję być za rok.
A jakie są Twoje wrażenia z CopyCamp 2014?
Gwiazda drugiego dni, Birgitta Jónsdóttir, islandzka poetka i liderka Partii Piratów poruszyła wiele ciekawych wątków. Odniosła się do dziedziczenia praw autorskich jako osoba, która odziedziczyła prawa do twórczości swojej matki, Bergþóry Árnadóttir, znanej twórczyni i piosenkarki folkowej oraz jako osoba, której prawa autorskie przejdą na jej dzieci. Wcale nie jest tym zachwycona. Na co autorowi jego prawa po śmierci, gdy ważniejsze jest by za życia autor był godziwie wynagradzany tak by powstawało jeszcze więcej dzieł. Mówiła o obecnych problemach w zdefiniowaniu kim jest rodzina i znajomy (w kwestii dozwolonego użytku), o tym jak rewolucją jest obecnie naturalna potrzeba człowieka do dzielenia się. O nowoczesnym "paleniu książek" czyli wykasowywaniu stron i historii opublikowanych w internecie. Polecam przesłuchać całość jej wykładu na stronie copycamp.pl.
Wystąpienie Kacpra Zagadki na temat self-publishingu było rozczarowujące. Nie powiedział w zasadzie nic konkretnego. Podkreślał, że gdyby nie e-publishing, jego książek by nie było. Zwykły druk kosztuje zbyt drogo, i trzeba książkę promować, żeby się przebiła. Swoich darmowych e-booków dla dzieci zapewne też nie promuje (wydał bo chciał, utrzymuje się z czegoś innego) bo jego 5 książek przez 2 lata na trzech stronach (iBookstore, Amazon i Smashwords) miało 2100 ściągnięć. Nie wiem czy były to ściągnięcia przez unikalnych użytkowników, wiem, że to bardzo mało.
Bardzo interesujące za to było wystąpienie Jacka Zadrożnego o dostępności kultury dla osób niepełnosprawnych. Dotyczyło w dużej mierze filmów, ale wątek książek też został poruszony. Dla mnie było szokiem, że obecne prawo autorskie utrudnia dostęp do kultury wielu osobom. Fundacja Kultury bez barier, która przygotowała zestaw napisów i audiodeskrypcji do wielu filmów, nie może ich nikomu przekazać... Potrzebne są zmiany prawa autorskiego w tej kwestii. Życie osobom niewidzącym utrudniają e-booki i audiobooki zabezpieczone DRM. Tylko te książki, które są ich pozbawione mogą być odczytywane na dowolnym urządzeniu, także tym przeznaczonym dla osób niewidomych.
Ciekawe spojrzenie na kopiowanie treści zaprezentował Marcin Wilkowski w swoim wykładzie pt. Kopiowanie jako warunek cyfrowego dziedzictwa. Zaczął od... agresywnej polityki bibliotecznej Ptolemeusza II zapewniającej bogactwo zbiorów Bibliotece Aleksandryjskiej. Zaprezentował dwie idee kultury - kulturę kasowania (od starożytności do palenia książek przez NSDAP) oraz obecną kulturę braku wolności kopiowania. Za Benj Edwardsem zwrócił uwagę na to, że kopiowanie (tzw. "piractwo") może uchronić od zapomnienia dane dzieło.
Milena Bogdanowicz, jako jedyna spośród słyszanych przeze mnie wykładowców wyraźnie poruszyła kwestie projektu zmiany ustawy o prawie autorskim. Nie dotyczy to książek, ale prasy i związane jest z dozwolonym użytkiem dla celów dokumentacji i informacji. Art. 30 który ma być uchylony jest wykorzystywany do monitoringu mediów. Gdy go zabraknie, badania takie jak zaprezentowane pierwszego dnia o dyskursie publicznym nt. prawa autorskiego będą utrudnione.
CopyCamp 2014 to także warsztaty. Najciekawszy spośród trzech na których byłam to Prawo autorskie w sieci - ćwiczenia praktyczne Kamila Śliwowskiego (prezentacja opublikowana w internecie na licencji Creative Commons, do ściągnięcia legalnie). Organizatorzy byli bardzo sztywni, i zmieniali zasady jak im się podobało. Mimo, że warsztat początkowo miał trwać dwie godziny, do 12, wymyślili sobie, że ma zostać skrócony, tak o dwadzieścia minut. Ot, żeby była przerwa w sali przed następnym warsztatem. Kosztem bardzo ciekawego warsztatu, gdzie pytania i wymiana myśli odbywała się do ostatniej chwili, pod czujnym okiem strażników przebierających nogami. O tym jak kiepsko jest dyskutować na korytarzu przekonali się dzień wcześniej uczestnicy warsztatu (w tym ja) będącym wprowadzeniem do prawa autorskiego. Gwar czasem utrudniał słuchanie, nie było możliwości wyświetlenia czegokolwiek, bo nie było rzutnika... Wygnali nas na korytarz i w tym momencie dla mnie skończyły się najciekawsze warsztaty. Potem były warsztaty ZAIKSu, a potem... dwie godziny przerwy przed konferencją. Organizatorom najwyraźniej zabrakło wyobraźni. Wcześniej nie wpadli na pomysł, że po godz. 12 (czyli zakończeniu dwugodzinnego warsztatu) można zrobić piętnastominutową przerwę, i kolejny warsztat zrobić 12:15-14:15 co by niczemu nie szkodziło, bo otwarcie konferencji i tak było dopiero o 16.
W ogóle organizacyjnie konferencja kulała. Wysyłane były maile przypominające o rejestracji na warsztaty 15 minut przed. Ani na pół godziny przed rozpoczęciem warsztatów, ani na 5 minut przed, ani na pięć minut po nie było żadnej rejestracji. Gdy my mieliśmy (pierwszego dnia, pierwszy warsztat, o godz. 10) warsztat na korytarzu, wszystko było jeszcze w proszku. Organizatorzy kręcili się i dopiero ustawiali meble na korytarzu. Problemem była też dezinformacja. Spytanie się np. o termin zakończenia konferencji oznaczało "proszę zobaczyć sobie w programie, bo ja nie wiem" gdy tymczasem co innego było w wydrukowanym programie (20:15) a co innego w internecie (o 21:00). O opóźnieniu terminu publikacji programu na stronie internetowej (wbrew ustalonym przez siebie ramom czasowym) też nie warto zapominać. Dziwna była sama polityka zapisywania się na warsztaty. W dniu konferencji na warsztat o wprowadzeniu do prawa autorskiego nie było już miejsc, gdy tymczasem na warsztacie było z pięć osób... A podobno miało być trzydzieści. Tym dziwniejsze, że miejsc na korytarzu na kanapach było najwyżej dwadzieścia...
Dziesięć minut na wykład to było zdecydowanie za mało. Trudno było cokolwiek rozwinąć, bo czas uciekał, ale większość prelegentów się dostosowała. Poza Michałem Bonim, który nie dość, że się spóźnił, to na dodatek przeciągał swoje wystąpienie... Myślisz, że prowadzący zwrócili mu na to uwagę? Skądże... Nie mieli oporów, żeby wbrew programowi skrócić i wygonić z warsztatów, ale Boniemu pozwolili na łamanie zasad... Informacje o braku wykładów zagranicznych gości były ogłaszane dopiero w sali po rozpoczęciu danego bloku. Niestety były to wykłady, których chciałam wysłuchać, i które decydowały o tym, że wybierałam dany blok. Wybranie bloku w którym się będzie uczestniczyć było niejednokrotnie trudne, wielokrotnie interesujące wykłady odbywały się w tym samym czasie. Liczę na to, że wszystkie wystąpienia zostaną trwale udostępnione (zniknęły nagrania z dnia pierwszego ze strony) i w spokoju i ja i inni będą mogli się zapoznać z treścią wykładów.
Podsumowując, mimo kulejącej organizacji jestem zadowolona z uczestnictwa w CopyCamp. Trafiłam na wiele ciekawych tropów, miałam okazję wysłuchać ciekawych prelekcji i poznać ciekawe osoby. Planuję być za rok.
A jakie są Twoje wrażenia z CopyCamp 2014?
piątek, 7 listopada 2014
CopyCamp 2014 dzień 1
![]() |
| Fot. Rafał Nowak na licencji CC BY-SA 3.0 PL. |


