Grudzień (żeby tylko) to czas kiedy przeróżne sklepy prześcigają się w wymyślaniu czego to kto nie potrzebuje jako prezent świąteczny.
Zazwyczaj, tak jak np. Merlin tworzą listy prezentów podzielone ze względu na płeć i wiek. Książki proponowane przez Merlin dla pań to poradniki związane z kuchnią lub ubraniami, albo miłostki. Biografia Romy Ligockiej jest wyjątkiem. Dla panów książki są bardziej zróżnicowane: kryminał, horror, historia, i jakaś książka pełna seksu.
Biedronka w ramach prezentów dla Niej już jakiś czas temu proponowała książki związane z kuchnią, dla panów dla odmiany z podróżami.
Empik zrezygnował z podziału na płeć i proponuje prezenty związane z tematem. Merlin niestety tylko częściowo. Są i prezenty podzielone na płeć, ale i tematyczne. Niestety, to też im nie wyszło do końca. Gry np. reklamuje chłopiec (sama jestem graczem, więc mi to nie w smak), że o wyborze gier nie wspomnę.
Można się łatwo domyślić, że nie znoszę list prezentów. Raz, że najczęściej są seksistowskie (jak np. w Merlinie), inna sprawa, że nijak się mają do rzeczywistości i w żaden sposób nie pomagają w wyborze prezentów.