Blog o książkach. Różne gatunki, różne kraje, różni autorzy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 listopada 2015

Czytam na Zaduszki - cytaty

Post kończący akcję Czytam na Zaduszki. Dziękuję Procelli za dołączenie, a wszystkim za propozycje książek. Ja się świetnie bawiłam (bawię) czytając książki które wybrałam z myślą o Zaduszkach. Tyle książek do przeczytania miałam, że te z biblioteki polecone na Zaduszki niestety jeszcze nie są wypożyczone nawet. Ale przeczytam, w wolnej chwili. Czyli nieprędko. W najbliższych dniach nadal nie będę miała zbyt wiele czasu na bloga.

Zapraszam do przeczytania cytatów z Japonii i Indonezji z książek Dzwonek, ptaszek i ja oraz Waktu Aku Sama Mika.


niedziela, 11 października 2015

Pieśń rozpaczy

10:06 Napisany przez Kama , , , Skomentuj
Fragment wiersza Mariji Knežević pt. Pieśń rozpaczy z tomu Ulicznice. To ten wiersz sprawił, że gdy znalazłam książkę na półce w bibliotece, stwierdziłam, że chcę przeczytać całość i wezmę ze sobą do domu.


sobota, 10 października 2015

Ostatni szczurołap w Polsce

10:41 Napisany przez Kama , , , , Skomentuj
Ostatni cygański zaklinacz szczurów w Polsce widziany był w Warszawie,a dokładnie na ulicy Pańskiej, na Woli w 1946 roku. Człowiek ten, stary Cygan w wielkim kapeluszu, wyprowadził szczury z ruin, grając na piszczałce, a dwóch chłopców wtórowało mu na bębenkach. Szczury, w liczbie kilkuset – szły posłusznie w pewnej odległości za nimi. Na rogu Pańskiej i Chłodnej weszli na przyczepę ciężarówki i usiedli na dachu szoferki, wówczas pojedynczo, a później całą gromadą szczury po deskach wdrapały się także. Wówczas przyczepę zamknięto. Umilkła też przypominająca buczenie bąka muzyka.

Wyprowadzającym szczury był 74 letni Cygan Józef Bek, brat cioteczny zmarłego w obozie koncentracyjnym króla Cyganów Kwieka. Dzięki swojej profesji zaklinania szczurów uniknął on śmierci w komorze gazowej z innymi Cyganami wyprowadzając szczury z esesmańskich baraków. Po zakończeniu wojny dalej zajmował się wyprowadzaniem szczurów, z których skór wyrabiał portmonetki, papierośnice i inne drobne przedmioty. Swoje umiejętności odziedziczył po ojcu, który przed wojną był słynnym zaklinaczem szczurów w Rumunii. Wg niego szczury choć najmądrzejsze ze zwierząt bardzo łatwo dają się hipnotyzować muzyką, jeśli tylko zna się tajemnicę tonów na jakie są wrażliwe.

(s. 59, Romowie przewodnik. Historia i kultura).


Tytuł: Romowie przewodnik. Historia i kultura.
Redakcja: Agnieszka Caban, Grzegorz Kondrasiuk

Radomskie Stowarzyszenie Romów Romano Waśt – Pomocna Dłoń
Radom 2009





Publikacja bezpłatna. Chcesz przeczytać? Ściągnij e-book.

czwartek, 8 października 2015

czwartek, 9 lipca 2015

Wiersze niepoważne Barańczaka

16:00 Napisany przez Kama , , , 3 komentarze

EMU


Emu:
Tak się nazywa pewien rodzaj Strusi.
Czemu?
Widocznie musi.



ŚLIMAK


Brakuje mi u Ślimaka
Czegoś w rodzaju Śliniaka.
Jak niemowlę, urzeka nas Wdziękiem i Luzem,
Tylko że ono ocieka Śliną, a Ślimak Śluzem.


VAN GOGH


Ucho Van Gogha?
Mogła być noga!
Pesymista tu powie: — Szaleniec; musiało być z nim krucho;
Optymista: — Skoro już musiał coś uciąć, najrozsądniej było uciąć ucho.



niedziela, 7 czerwca 2015

Co dziś rzucili

13:30 Napisany przez Kama , , , Skomentuj
CO DZIŚ RZUCILI

Co dziś rzucili 
w błoto, a co na wiatr, kogo tam znów
rzucili na kolana, a kogo błotem
obrzucili, na kogo błoto rzuca
określone światło, a komu
rzuca piaskiem w oczy, komu rzuca
się w oczy to błoto, komu do
gardła się rzuca, a komu najwyżej
na mózg się rzuciło, ale pozwólmy tu sobie
na krótki rzut błota wstecz, wspomnijmy tradycyjną
pieśń nie rzucim
ziemi skąd nasz
brud, przepraszam trud, trud-
no darmo, nie rzucimy i dziś, rzucimy
się w przepaść błota, w którą może
rzucą dziś wreszcie jakiś
ochłap, przepraszam
towar,
chociaż czy 



Tytuł: Wybór wierszy i przekładów
Autor: Stanisław Barańczak
Seria: Kolekcja poezji polskiej XX wieku


Wydawnictwo: Panstwowy Instytut Wydawniczy
Wydanie: 1997
ISBN: 83-06-02597-0

niedziela, 31 maja 2015

Zakon Smoka

19:21 Napisany przez Kama , , , Skomentuj
 Po raz kolejny zabrzmiał róg i wszyscy wyciągnęli przed siebie miecze, trzymając je pionowo, po czym uklęknęli i uczynili znak krzyża. Kobiety skłoniły się głęboko. Zapadła cisza, w której słychać było tylko odgłosy naszych kroków na kamiennej drodze. Przepełnieni radością i zdumieniem, zbliżaliśmy się do rycerzy, którzy wsparci na kolanie spoglądali w ziemię.
 Marko zdziwił się widokiem klęczącego przed nim księcia Łazarza i mistrza Drako, ale jeszcze bardziej zaskoczył go widok żony i syna padających na kolana. Wyprostował się i z wypiętą do przodu piersią powiedział cicho:
 - Nigdy bym nie przypuszczał, że Wojownik Przepowiedni może być witany w ten sposób. Oni wszyscy kłaniają się przede mną...
 - Mylisz się. Ci ludzie nikomu się nie kłaniają - powiedział Derom. - Jako rycerze Zakonu Smoka  okazują tylko swój szacunek... ale nie tobie, lecz wojownikowi Kosingas, który jest wśród nas: Gabrielowi, pierwszemu spośród równych.
Zakon Smoka, s. 503-504.


Tytuł: Zakon Smoka
Autor: Aleksandar Tesic
Tłumacz: Jakub Małecki


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie: 2012
ISBN: 978-83-7839-177-7

wtorek, 28 kwietnia 2015

Serbskie fantasy

11:57 Napisany przez Kama , , , , Skomentuj
Mam całą kolejkę wpisów do napisania i opublikowania, o wizycie w Norwegii: najnowszym zakupie i książkach/księgarniach w Oslo, recenzje książek przeczytanych w ramach wyzwań, cytaty z książek, które czytam itd. Ale to wszystko musi poczekać. Długo nie mogłam znaleźć fantasy, które naprawdę by mnie zainteresowało i oferowało coś nowego.

Zakon Smoka Aleksandra Tesica kusi mnie od jakiegoś czasu. Tym bardziej, że w końcu wypożyczyłam go z biblioteki i leży u mnie na biurku. Mam inne książki do przeczytania, w tym angielską wersję Wszystko, co lśni którą muszę skończyć bo niedługo minie ostateczny termin oddania do biblioteki... Książka wcale nie jest zła, ale wypożyczyłam ją w kiepskim momencie. A Zakon Smoka wciąż kusi...

Na tyle, że przeczytałam wstęp autora i wstęp narratora. Wstęp autora mnie zachwycił, i rozbudził nadzieję. W tym poście zacytuję kilka jego ustępów. Wstęp narratora przypomniał mi Egipcjanina Sinuhe Miki Waltariego, co dobrze rokuje książce.


środa, 18 lutego 2015

Kosz sobie weź!

06:44 Napisany przez Kama , , , , Skomentuj
Był sobie raz pewien starzec. Osłabł i nie mógł już pracować. Ani był żywy, ani martwy. Znudziło się synowi doglądać starca i zdecydował się go pozbyć. Wsadził ojca do kosza i zaniósł wysoko w góry na pożarcie wilkom. Postawił kosz na ziemi i już zbierał się, by odejść, kiedy ojciec zawołał doń:
- Synku, przyniosłeś mnie tu, twoja sprawa, ale kosz to sobie weź!
- A na co mi on? - zdziwił się syn.
- Przyda się twojemu synowi, kiedy zechce cię tutaj przynieść...


Tytuł: Opowieści dengbeżów. Baśnie i bajki kurdyjskie.
Wybór i tłumaczenie: Joanna Bocheńska
Ilustracje: Paulina Krajewska

Wydawnictwo: Namas
Wydanie: 2014
ISBN: 978-83-62537-10-5

piątek, 30 stycznia 2015

Babel-17

22:11 Napisany przez Kama , , Skomentuj
Rydra odezwała się nagle, nie jąkając się:
- Mam pewne wyobrażenie tego, co próbujesz powiedzieć, moja droga, ale musisz sama ująć to w słowa. To właśnie chciałeś powiedzieć, Mocky, prawda?
Białe brwi T'mwarby powędrowały w górę.
- Tak. Właśnie tak. Mówisz, że nie czytasz mi w myślach? Przecież zademonstrowałaś mi to kilkanaście razy...
- Wiem, co chcesz powiedzieć, a ty nie wiesz, co ja chcę powiedzieć. To nie fair! O mało nie uniosła się z fotela.
- I dlatego jesteś taką dobrą poetką - powiedzieli oboje równocześnie. - Wiem, Mocky - mówiła dalej Rydra. - Muszę starannie wszystko obrabiać w głowie, a potem umieszczać w moich wierszach, by ludzie to zrozumieli. Ale nie to robiłam przez ostatnie dziesięć lat. Wiesz, co robię? Słucham innych ludzi, zataczając się pośród ich pół zdań, pół myśli, nieporadnych uczuć, i sprawia mi to ból. Więc idę do domu, poleruję to i cyzeluję, spawam w rytmiczną konstrukcję, sprawiam, że zmętniałe kolory zaczynają lśnić, tłumię krzykliwą sztuczność, aż staje się pastelowa i przestaje zadawać mi ból: i to jest mój wiersz. Wiem, co chcą powiedzieć, i mówię to za nich.
- Głos naszej epoki - mruknął T'mwarba.
Odpowiedziała czymś niecenzuralnym, a gdy skończyła, na jej dolnej powiece pojawiły się łzy.
- To, co chcę powiedzieć, co chcę wyrazić, po prostu... - Znów potrząsnęła głową. - Nie umiem tego powiedzieć.
- Jeśli chcesz się rozwijać jako poetka, będziesz musiała.
Skinęła głową.
- Mocky, dopiero jakiś rok temu uświadomiłam sobie, że mówię myślami innych ludzi. Przedtem sądziłam, że to moje własne.
- Każdy młody pisarz, który jest coś wart, przechodzi przez coś takiego. W ten sposób uczysz się rzemiosła.
- A teraz mam do powiedzenia coś, co jest moje własne. Nie myśli innych ludzi ujęte w niezwykłą formę. I nie jest to gwałtowny sprzeciw w stosunku do czegoś, co powiedzieli inni ludzie, bo to sprowadziłoby się do tego samego. To jest nowe, a ja jestem śmiertelnie przerażona.
- Każdy młody pisarz, który staje się dojrzałym pisarzem, musi przez to przejść.

 
Przeczytaj także recenzję Babel-17.



Tytuł: Babel-17
Autor: Samuel R. Delany
Tłumacz: Jolanta Pers
Język oryginału: angielski

Wydawnictwo: Solaris
Wydanie: Stawiguda 2008
ISBN: 978-83-89951-86-1

środa, 28 stycznia 2015

Ostatni nieśmiertelny

18:48 Napisany przez Kama , , Skomentuj
Uścisk w gardle - nieznaczny, a przecież dokuczliwy - sprawił, że musiał przełknąć ślinę, nim zdołał się odezwać.
- Do... do jakich falonów? Kto wpada? Nieśmiertelny?
Spojrzała na niego jak na kogoś wyjątkowo tępego.
- No tak, tak przecież mówię. Na tym księżycu. Fojbojsie - tak, tak się ten księżyc nazywa. Nie nasz, ziemski - Urana. A może Transplutona? - to ty powinieneś wiedzieć. Nieważne. No więc ten wulkan wychucha, robi się cholernie gorąco i woda w falonach zaczyna się gotować. Ale przecież on jest nieśmiertelny, w serialu tak jak naprawdę... I kiedy Zły Devin się we wrzątku gotuje - piszczy, skręca się i robi zupełnie czarny - on tylko pruje crawlem przez bąble, co lecą z dna, i daje takie śmieszne skoki, jak delfin.
Czuł, jak rozrasta się w nim lodowate zimno - czuł je w klatce piersiowej, na policzkach i w czubkach palców. Zatrząsł się z pasji - jak śmiano z jego życia robić te bzdurne i trywialne historie? Chodziło nie tylko o to, że akcja ratunkowa na Phobosie nie miała w sobie naprawdę nic śmiesznego, że nie było tam żadnego Devina ani falonów z gotującą się wodą, że zanim zdołał ją doprowadzić do końca, umierał aż trzykrotnie, rozdzieloną pauzami regeneracji, na godziny rozwleczoną agonią - lecz przede wszystkim o zrobienie trywialnego serialu z całego jego życia, taniej sensacji z tego, co...


s. 21

Przeczytaj też recenzję Ostatniego nieśmiertelnego.

Tytuł: Ostatni nieśmiertelny
Autor: Gabriela Górska

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wydanie: Warszawa 1998
ISBN: 83-10-09274-1

środa, 21 stycznia 2015

Kraina tajemniczych sił

15:13 Napisany przez Kama , , , Skomentuj
Laponia jest wielką, cudowną krainą, przylegającą do wybrzeży mórz Północy. Ciągnie się od jednego morza do drugiego, nawet do trzeciego. Wieńczy cztery państwa - każde z nich chciało mieć jej kawałek dla siebie. (...)
Laponia jest dumną krainą przeciwieństw. W Laponii wszystko musi być wielkie i potężne.
Gdy Laponia chce mieć jezioro, rozlewa bezkresne Inari z tysiącem wysp. Niczym morze niebieszczą się jego otwarte obszary, na dalekich wyspach jeziora spoglądają z pogranicza wody i nieba korony sosen.
Gdy Laponia tworzy pustkowia, to rozpościera niezmierzone tereny bezludne - siedziby mgieł.
Kiedy wyprowadza swoje niezliczone rzeki i strumienie, żłobi długie szeregi progów, przez które przewalają się z hukiem wodospady, tak że niejednokrotnie słyszy się milami nieustanne wołanie pustkowi. (...)
Kiedy Laponia otrzymuje w darze blask słoneczny, to dostaje tak wiele, że jest go wszędzie pod dostatkiem. W pełni lata słońce wędruje nad pustkowiami i tunturi [niewielkie masywy górskie lub zespoły szczytów - przyp. tłum.] przez całe tygodnie, a nawet miesiące. (...)
Kiedy jednak słońce opuszcza Laponię, to wędruje tak daleko, że przez długie tygodnie i miesiące nie widać nawet jego najsłabszego przebłysku. (...) Wówczas wśród ciemności ludzie jęczą jak duchy leśne i trolle tunturi.

Przeczytaj też recenzję Nocnych cieni tunturi: opowieści lapońskich Samuliego Paulaharju.


Tytuł: Nocne cienie tunturi: opowieści lapońskie
Autor: Samuli Paulaharju
Tłumacz: Cecylia Lewandowska

Wydawnictwo: Poznańskie
Wydanie: 1972

środa, 19 listopada 2014

Egipcjanin Sinuhe

19:54 Napisany przez Kama , , , 2 komentarze
Tylko dla siebie samego piszę te słowa i w tym różnie się, jak sądzę, od wszystkich innych pisarzy, zarówno w czasach minionych jak i przyszłych. Gdyż to, co we wszystkich czasach pisano, pisano albo dla bogów, albo dla ludzi. Chcę bowiem także i faraonów zaliczać do ludzi, jako że są tacy jak i my w nienawiści i w lęku, w żądzy i w rozczarowaniu. Między nimi a nami nie ma żadnej różnicy, choćby ich nawet tysiąc razy zapisano w poczet bogów. I choćby nawet tysiąc razy po tysiąc razy zaliczeni zostali do bogów, mimo to są ludźmi takimi samymi jak inni ludzie. Mają moc, aby nasycić nienawiść i uniknąć lęku, ale ta moc nie ustrzeże ich przed żądzą i rozczarowaniem. A to, co napisano, napisano na rozkaz królów albo po to, by schlebiać bogom, lub też by skłonić ludzi do wierzenia w to, czego nie było. Albo też do wierzenia, że wszystko działo się inaczej, niż było w rzeczywistości. Lub też że udział tego czy owego w tym, co się działo, był większy lub mniejszy, niż to jest naprawdę. To mam właśnie na myśli, gdy mówię, że od zamierzchłych czasów aż po dziś dzień wszystko, co zostało napisane, napisane zostało dla bogów albo dla ludzi.


Tytuł: Egipcjanin Sinuhe
Autor: Mika Waltari
Tłumacz: Zygmunt Łanowski

Wydawnictwo: Książnica
Wydanie: Katowice 1998
ISBN: 83-7132-627-0

piątek, 14 listopada 2014

Gorzka sól

14:53 Napisany przez Kama , , , , Skomentuj
Nastały czasy rzeczywiście ciężkie, ale teraz ten malutki światek mojego dzieciństwa wspominam z jakimś melancholijnym wzruszeniem, jako coś pięknego: zakurzone podwórze, w kącie smrodliwy śmietnik, wypłowiała wstążka w warkoczyku Herminy, babskie plotki i sprzeczki, zasadnicze męskie rozmowy, szare piętno kryzysu, nadane całemu życiu przez ludzką udrękę, nędzę, beznadzieję. Wydawało mi się, że gdy dorosnę, potrafię lepiej urządzić świat.


Tytuł: Zielone żagle złudzeń
Antologia opowiadań
Tłumaczenie z języka rosyjskiego.

Wydawnictwo: Czytelnik
Wydanie: Warszawa 1984
ISBN: 83-07-01230-9

poniedziałek, 3 listopada 2014

Krytyk i minister

09:51 Napisany przez Kama , , , , Skomentuj

- Co sądzicie o nowej powieści Zbysława Szproty? - spytał minister.
- Nową powieść Szproty uważam za dobrą, ministrze - odpowiedział krytyk.
Minister pokręcił głową.
- To jest, w pewnym sensie dobrą - poprawił się krytyk.
Minister pokręcił głową.
- W pewnym sensie dobra, to znaczy dobra dla wąskiej grupy kawiarnianych intelektualistów.
Minister pokręcił głową.
- Raczej dla publiczności o niewybrednym guście, źle się wyraziłem. 
Minister pokręcił głową.
- A w ogóle to zła powieść, panie ministrze.
Minister pokręcił głową.
- Przy czym nie należy jej całkowicie potępiać.
Minister pokręcił głową.
- Strasznie niewygodny ten kołnierzyk - powiedział. 

Oto cała historyjka pochodząca ze zbioru Żabka oraz kieszonkowe tragedie Stefanii Grodzieńskiej. Wcześniej cytowałam fragment historyjki Żabka. Książkę czytam w ramach wyzwania Na co dzień i od święta (listopad 2014) oraz Polacy nie gęsi.
 

środa, 22 października 2014

Psia kupa

Bryłka ziemi, która wylegiwała się w koleinie na drodze, zerkała na kupę z uśmiechem.
- A ty, z czego się śmiejesz? - spytała zaczepnie rozzłoszczona psia kupa.
- Bo jak cię nazwać, jeśli nie kupą? Jesteś kupą, psią kupą! Najbrudniejszą spośród kup!
- Łee - załkała psia kupa.
Minął jakiś czas.
- Psia kupo, przepraszam cię, popełniłam błąd. Nie płacz. - poprosiła łagodnie bryłka ziemi.
Kupa milczała.


Tytuł: Psia kupa
Autor: Kwon Jeong-saeng
Ilustracje: Jeong Seung-gak

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
Wydanie: 2012
ISBN: 978-83-932534-3-2



Przeczytaj również recenzję książki Psia kupa.

niedziela, 19 października 2014

Gabryella na dwa głosy

11:33 Napisany przez Kama , , , , Skomentuj

Circulus vitiozus (Krakowiak na dwa głosy)


On. Wezmę świecę, i latarnię i głownię z komina,
Pójdę szukać, czy jest w świecie poczciwa dziewczyna.

Ona. Wezmę księżyc, wezmę gwiazdy, wezmę jasne słońce,
Może znajdę w którym chłopcu serce kochające.

On. Toć szukałem, i patrzyłem i wiem teraz o tem,
Że nie znajdzie najpoczciwszej, kto nie brzęknie złotem.

Ona. Toć patrzyłam, i świeciłam i dojrzałam tego,
Że z nich każdy bardzo kocha, lecz... siebie samego.

On. Już znalazłem najpoczciwszą, znalazłem kochaną,
Piękną, cichą, ale w sklepie... lalkę malowaną.

Ona. Już znalazłam choć jednego, już znalazłam przecie,
Piękny, dzielny wojak młody... na starym portrecie.

On. Niechaj lalka malowana tkliwsze zwróci oczy,
To może wojak z portretu na konika skoczy.

Ona. Niechaj wojak malowany dosiędzie bachmata,
Może w lalce malowanej serce zakołata.

Gabryella (1819-1876), pseudonim literacki Narcyzy Żmichowskiej.


Tytuł: Treasury of Polish Love: Poems, Quotations & Proverbs in Polish and English
Redakcja: Mirosław Lipiński

Wydawnictwo: Hippocrene Books
Wydanie: Nowy Jork 1995
ISBN: 0-7818-0297-0

poniedziałek, 13 października 2014

Żabka

06:27 Napisany przez Kama , , Skomentuj
Zbliżała się godzina występu.
— Bardzo państwa przepraszam, niestety muszę się już przebierać — powiedziałam — ale proszę mi wierzyć, że nie spodziewałam się wcale zastać tu tyle serca i pamięci.
— O, to jeszcze nic, pół miasta wybiera się na pogawędkę z panią!
— Wszyscy tu panią pamiętają, jakżeby! I każdy chce panią powitać.
Po wyjściu gości szybko się przebrałam i drżąc z zupełnie specjalnej tremy wyszłam na estradę.
Sala była zupełnie pusta.
Dla mojego rodzinnego miasta nie mogę być przecież żadną atrakcja artystyczną.


Tytuł: Żabka oraz kieszonkowe tragedie
Autor: Stefania Grodzieńska
Ilustracje: HA-GA

Wydawnictwo: Iskry
Wydanie: Warszawa 1961

Prezentowana okładka jest z innego wydania.

poniedziałek, 6 października 2014

W kamienicy Jakobiana

10:57 Napisany przez Kama , , Skomentuj
Prawdę powiedziawszy, niepowodzenia inżyniera Zakiego ad-Dassukiego w życiu zawodowym nie zostały spowodowane jedynie ciągiem wydarzeń związanym z wybuchem rewolucji; były raczej naturalną konsekwencją braku poważnych ambicji i zapału do pracy, a także... obsesyjnego uzależnienia od seksu. Można powiedzieć, ze życie tego sześćdziesięciopięciolatka koncentruje się niezmiennie wokół jednego: kobiety. [...] Zaki Bej spał z najrozmaitszymi kobietami: z orientalnymi tancerkami, cudzoziemkami, kobietami z towarzystwa, żonami ważnych i wybitnych osobistości, studentkami, uczennicami szkoły średniej, a nawet z kobietami upadłymi, wieśniaczkami i gosposiami. Każda z nich miała, jak to nazywał, swój smak i często, śmiejąc się, porównuje wytworną panienkę Kamlę i jej zwyczaje z kloszardką, którą spotkał pewnej nocy, jadąc po pijanemu swoim buickiem.


Tytuł: Kair, historia pewnej kamienicy
Autor: Alaa Al Aswany
Tłumacz: Agnieszka Piotrowska

Język oryginalny: arabski

Wydawnictwo: Media Lazar
Wydanie: 2004
ISBN: 978-922452-7-8